Rewolucja w męskiej kosmetyczce

Czy minimalizm to rewolucja w męskiej kosmetyczce?

Wciąż obserwujemy jak prężnie rozwija się rynek kosmetyków, zwłaszcza kosmetyków naturalnych oraz produktów dla mężczyzn. Świadomość konsumentów jest coraz większa, szukamy produktów bez konserwantów, ekologicznych, bez sztucznych składników. Ja natomiast zadaję sobie pytanie- czy wiedza idzie w parze z minimalizmem?

Nie jestem fanką tego, by na półce w mojej łazience stał cały arsenał produktów- kremy do stóp, do rąk, pod oczy, do twarzy na dzień, na noc, na pośladki i wiele, wiele innych. Równocześnie widzę, jak wiele pojawiających się kosmetyków ma być produktami rewolucyjnymi, niezastąpionymi i obligatoryjnymi. Mimo, że świadomość konsumentów stale rośnie, wybieramy produkty bez parafiny, SLSów, z naturalnymi ekstraktami i olejami, mało kto zastanawia się, czy naprawdę potrzebujemy grona kosmetyków, by o siebie zadbać. Wiedza o naturalnych kosmetykach, to nie tylko znajomość substancji, których powinniśmy unikać, ale także świadomość, że kupując 5 produktów bio, które możemy zastąpić jednym kosmetykiem, to średni ukłon w stronę natury. Wiele razy wspominałam, że sami staramy się tworzyć kosmetyki wielofunkcyjne- pamiętacie wpis „5 zastosowań olejków do brody?„- jednocześnie uświadamiając naszych czytelników, że chociażby pomada służy nie tylko do pielęgnacji brody, ale także z powodzeniem można jej używać jako balsamu do ust.

Minimalizm w męskiej kosmetyczce

Ten temat także powoli dotyka mężczyzn, w końcu jeszcze do niedawna uważano, że prawdziwy mężczyzna używa mydła i szamponu. Im bardziej rozwija się rynek, tym więcej „damskich” kosmetyków pojawia się w męskich kosmetyczkach.  Marki wprowadzają peelingi do ciała, maseczki do twarzy, czy lakiery do paznokci skierowane bezpośrednio dla panów, rzecz jasna naturalne i ekologiczne. Mężczyźni zalewani są produktami, które mają być niezbędnym elementem ich codziennej pielęgnacji, ale pomyślmy, czy superserum przeciwzmarszczkowe jest kosmetykiem, bez którego nie można żyć?

Świadomość i naturalne surowce

Jestem świadomą użytkowniczką kosmetyków i chcę Was przekonać, że minimalizm jest dobrą rzeczą. Wiem, że wśród czytelników bloga, duża część to kobiety. Może to zainspiruje Was do pewnych zmian we wspólnym użytkowaniu kosmetyków? Nie ma nic złego w używaniu niektórych kosmetyków wspólnie! W jednym z poprzednich wpisów „Męskie kosmetyki spod kobiecej ręki” wspominałam, że zdaję sobie sprawę z tego, że męska skóra ma inne potrzeby, no i rzeczywiście tak jest. Weźmy na tapet krem do twarzy; póki sama nie stworzę idealnego, skierowanego dla mężczyzny, pozwólcie, że postawię sprawę tak:  drogeryjne kremy dla kobiet i dla mężczyzn, diametralnie się od siebie nie różnią, bo co z tego, że na opakowaniu napisane jest „zawiera witaminę C”  skoro jest jej 0,5%, a w preparatach naprawdę działających to stężenie wynosi np. 15%. Fakt, że znajdują się pewne substancje, zazwyczaj w śladowych ilościach, nie znaczy, że dany preparat ma szansę skutecznie zadziałać. Dlatego też uważam, że niektóre surowce/ produkty możemy z powodzeniem stosować jako tzw. unisex i przyniesie to większe efekty, niż produkty dedykowane. Naturalne surowce mają moc, a do tego są bardzo szybkie w obsłudze. 

W naszej wspólnej łazience znajduje się kilka produktów, z których z powodzeniem może korzystać mężczyzna, jak i kobieta. Minimalizm w czystej postaci to wielofunkcyjne produkty, które nie zabierają dużo miejsca, są skuteczne i co najważniejsze, naturalne. 

 

Czarne mydło

To miękkie mydło o konsystencji pasty, wykonane z oliwy i oliwek. Niezastąpione we wspólnej łazience, działa jak peeling-maska enzymatyczna na twarz, świetnie radzi sobie z oczyszczaniem skóry, walczy z uporczywymi krostkami na rękach czy na udach. Produkt, którym można umyć zarówno twarz jak i ciało, a nawet wykonać maseczkę? Ja poproszę kilogram.

Masło shea

Jeden z lepszych półproduktów, jaki można sobie wymarzyć. Nie zliczę sytuacji, kiedy masło shea ratowało skórę przed katastrofą. Poradzi sobie z suchymi kolanami, spierzchniętymi ustami, popękanymi i przesuszonymi stopami, ściągniętą skórą twarzy, poobcieraną skórą od butów, świetnie się sprawdza jako krem pod oczy. To nic, że buzia świeci się jak księżyc w pełni, cieniutka warstewka na noc potrafi nas nieźle zaskoczyć. Warto mieć pod ręką ten surowiec, mały słoiczek, którym można wysmarować wszystko jak leci, to dobra alternatywa dla piętnastu produktów dedykowanym poszczególnym partiom ciała.

Wspominałam o naszej pomadzie, Oteli, nie było opcji, by masło shea się w niej nie znalazło.

Błoto z Morza Martwego

Suszone błoto to absolutny niezbędnik w kosmetyczce. Niespodziewana wysypka na plecach, zaskórniki na nosie, czy natychmiastowa potrzeba ujędrnienia ciała. Wystarczy zmieszać trochę suszonego błota z wodą i mamy genialną oczyszczającą maskę do twarzy, ujędrniający zabieg na ciało, ratunek na wypryski, a nawet kuracja dla przetłuszczającej się skóry głowy. Prawda, że to wielofunkcyjny kosmetyk?

Wybrany olej roślinny

Super rozwiązaniem jest leciutki olej roślinny, który sprawdzi się jako serum do twarzy, balsam do ciała, olejek do kąpieli i pod prysznic (2 łyżki na wannę i w efekcie skóra jest miękka, nawilżona i czysta)a także jako olejek do masażu. Do codziennej pielęgnacji nieoceniony jest olej jojoba, śliwkowy, malinowy czy coraz bardziej doceniany olej perilla.

Wybrane olejki eteryczne o działaniu antybakteryjnym

Zauważyliście już, że jestem fanką olejków eterycznych? W naszej kosmetyczce znajduje się jeden podstawowy olejek eteryczny  rozmarynowy. Zmieszany z olejem bazowym łagodzi ukąszenia komarów, stany zapalne, pomaga przy gojeniu się ran i zadrapań, ponadto pobudza krążenie krwi i dzięki temu działa antycelulitowo. Można dodać go do masażu czy szamponu, a na pewno spełni swoje zadanie.

Te 5 produktów może zastąpić nam całą armię niepotrzebnych kosmetyków. Masłem shea i olejami wysmarujemy się od stóp do głów, mydłem i błotem zafundujemy sobie oczyszczenie i odświeżenie skóry, a nawet walkę z wypryskami i niedoskonałościami, dzięki pomocy olejków eterycznych. 

 

Minimalizm jest ważny i potrzebny, przy czym nie neguje używania wyspecjalizowanych kosmetyków. Tutaj chodzi także o świadomość, z jakich produktów można zrezygnować, żeby można było zainwestować w wyspecjalizowany, naturalny kosmetyk dobrej jakości. Przykładowo, z całą sympatią do naturalnych mydeł, niestety nie pienią się na tyle, by zastąpić dobre mydło do golenia, który w tym przypadku jest takim kosmetykiem.

Myślicie, że wspólne korzystanie z niektórych produktów to rewolucja w męskiej kosmetyczce? Takie rozwiązanie, które pozwoli nam używać kilku wielofunkcyjnych kosmetyków wspólnie, to dobra droga do minimalizmu w pielęgnacji.

Pozostaw komentarz